Pomysł organizowania w Lublinie Kongresów Kultury Chrześcijańskiej zrodził się w 2000 r. Jego twórcą był abp Józef Życiński. W ten sposób realizowały się jego marzenia o utworzeniu w Lublinie, mieście spotkania kultur, tradycji i religii, forum wymiany myśli, refleksji i debaty nad miejscem i funkcją chrześcijaństwa w świecie. Pomysł chwycił w dużej mierze dzięki osobistym kontaktom Arcybiskupa z ludźmi świata nauki, kultury i sztuki. Wśród zaproszonych bywali i tacy, których obecność budziła kontrowersje. Kolejnym kongresom towarzyszyły dyskusje, które toczyły się także poza salami obrad. Dyskutowano w mediach, domach, sklepach, na plebaniach, słowem wszędzie. Śmierć abp. Życińskiego zostawiła nas z rozpoczętym dziełem; nie można było go ot tak po prostu zamknąć. Wciąż potrzebna jest refleksja nad chrześcijańską tożsamością i zadaniami, które Pan stawia przed nami we współczesnym świecie. – Głos Kościoła w sprawach kultury ma być słyszany – mawiał abp Józef. Potrzeba do tego światła wiary i rozumu, dyskusji w atmosferze wolności, byśmy stawali się światłem Chrystusa na ludzkich drogach.
W czwartek w tym tygodniu przypada święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana. Ujmując najprościej, dla księży jest ono zachętą, by wpatrywali się w Chrystusa Kapłana, a dla wiernych – by nieśli kapłanom duchowe wsparcie. A jest ono bardzo potrzebne, nawet bardziej niż nam się to wydaje. Wystarczy spojrzeć na liczbę seminarzystów w poszczególnych polskich diecezjach. Statystyka nie powala, niestety. Dwudziesto-, trzydziestoosobowe roczniki święceń to już historia. Dla zobrazowania: w rozległej terytorialnie diecezji zielonogórsko-gorzowskiej z parafiami z wieloma kościołami filialnymi do święceń diakonatu przygotowuje się obecnie zaledwie 14 alumnów. I choć jak na realia naszej, drohiczyńskiej diecezji liczba ta wydaje się duża, w tamtym regionie nie powala, szału nie ma – mówiąc kolokwialnie. Stąd realna może okazać się groźba, że za jakiś czas może i u nas, jak na zachodzie Europy, brakować księży. A takich ich będziemy mieć, jakich sobie wymodlimy. I to jest niepodważalny fakt.
Sędzia Ivan Barton zakończył swoją przygodę z MŚ 2026, ale cały świat zapamięta go nie tylko z prowadzenia meczów Mundialu, ale i... z krzyża dołączonego do jego gwizdka.
Wśród hałasu, presji i globalnych reflektorów, sędzia pokazał światu cichy symbol swojej wiary.
Słoweniec Slavko Vincić będzie sędzią głównym niedzielnego finału piłkarskich mistrzostw świata w East Rutherford, w którym zmierzą się reprezentacje Argentyny i Hiszpanii. Na liniach pomagać mu będą Tomaz Klancnik y Andraz Kovacić, a na arbitra technicznego wyznaczono Jordańczyka Adhama Makhadmeha.
46-letni Vincić poprowadzi swój pierwszy finał MŚ w karierze. W trwającym turnieju w USA, Kanadzie i Meksyku sędziował już trzy spotkania: Brazylii z Marokiem i Jordanii z Algierią w fazie grupowej oraz Meksyku z Ekwadorem w 1/16 finału.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.