Reklama

Niedziela Wrocławska

Abyśmy byli jedno

Rozpoczynamy Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan. Przebiegał będzie pod hasłem: „Trwajcie w mojej miłości, a przyniesiecie obfity owoc”.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W czasie gdy skupiamy się na trosce o porozumienie wśród wyznawców Chrystusa, można dostrzec liczne podziały wynikające z wielu czynników. Dlatego dobrze, że jest taki czas w ciągu roku. Czas spotkań katolików, prawosławnych i protestantów. Dzięki temu pojawia się nadzieja nadejścia dnia, gdy wszyscy, tak jak nauczał Chrystus, będą jedno. Mamy przecież wiele podobieństw jednoczących chrześcijan, mimo że na przestrzeni wieków pojawiło się mnóstwo niesnasek, które negatywnie wpływają na współpracę.

Przez lata wiele mówiło się o podejmowanym dialogu. Jednak rodzące się różnice pomiędzy ludźmi nie wynikają tylko z różnic wyznania, znaczącą przyczyną takiego stanu rzeczy są podzielone społeczeństwa i brak chęci zgody.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Nie wystarczą piękne słowa, kilku zdeterminowanych ochotników, jeżeli nie nastąpi przemiana serc całych narodów, które zaczną w pełni realizować przykazanie miłości Boga i bliźniego. Jest ono podstawą jakiegokolwiek pojednania.

Dziś, gdy z utęsknieniem wypatrujemy tego, co nas łączy, na horyzoncie wyłania się linia podziału. Bez realizacji Bożego planu w życiu całych społeczeństw, mówienie o jedności i nawoływanie do niej będzie czczym gadaniem nieprzynoszącym żadnych efektów.

Reklama

Co z tego, że będą padać piękne słowa zapewniające o wzajemnym szacunku i życzliwośći, jeśli w relacjach międzyludzkich królować będzie ciągła rywalizacja, wywyższanie się, lekceważenie. Nie przyniesie zamierzonego efektu współpraca, gdy zamiast szukania wspólnych punktów odniesienia będzie się rozdrapywać stare rany, dogryzać sobie nawzajem czy wytykać nawzajem błędy.

Trwanie w miłości Chrystusowej to coś więcej niż hasła mówiące o tolerancji, akceptacji i robieniu wszystkiego, co nam się podoba. To konkretnie zadanie, które daje nam Jezus do realizowania w każdym czasie.

Wyobraźmy sobie taki dzień, w którym wszyscy Polacy będą ze sobą zgodni. Gdy na arenie międzynarodowej nie będzie żadnych konfliktów, a wszystkie wojny ustaną. Dzień, kiedy wierzący w Chrystusa staną jako bracia i siostry w jednym modlitewnym kręgu i wspólnie będą wielbić Boga. Piękne, prawda? Utopia? Pewnie tak, ale przecież człowiek wiary, to też człowiek nadziei, a przecież „nadzieja zawieść nie może”. I to jest przyczyna, dla której warto włączyć się we wspólną modlitwę o jedność chrześcijan. A może warto przy tej okazji pamiętać także o skłóconych rodzinach, małych i dużych społecznościach i przede wszystkim naszej kochanej Ojczyźnie. Przecież także pośród nas są osoby, którym zależy, by chrześcijanie byli jedno, także w swoim domu rodzinnym.

2021-01-12 18:48

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Trwamy w jedności

Niedziela częstochowska 3/2021, str. I

[ TEMATY ]

ekumenizm

Tydzień Modlitw o Jedność Chrześcijan

Ks. Mariusz Frukacz/Niedziela

Ekumenizm jest wytrwałym dążeniem do znalezienia pełnej jedności chrześcijan

Ekumenizm jest wytrwałym dążeniem do znalezienia pełnej jedności chrześcijan

Msza św. i ekumeniczne nabożeństwo słowa Bożego składają się na program Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan w archidiecezji częstochowskiej.

W tym roku towarzyszy mu hasło: „Trwajcie w mojej miłości, a przyniesiecie obfity owoc (por. J 15, 5-9)”. Materiały do ekumenicznych modlitw zostały przygotowane we wspólnocie Grandchamp w Szwajcarii.
CZYTAJ DALEJ

Założycielka Niepokalanek

Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu, kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole, gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać. Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat. Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej? I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki. Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością, a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego widza. Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty. Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci i młodzieży. Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze, to nauki Matki Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny Darowskiej2. Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie, jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą, szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa, jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie, praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna. Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska. Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania, uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie. I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników, często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili. Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny. Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste - wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu. Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką. Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: " Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności - nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości, pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam nadzieję, że będę w stanie im sprostać. 1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć m.in. w następujących publikacjach: - Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996 - Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania, pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996 - S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów 1997 2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
CZYTAJ DALEJ

Dlaczego piszemy C+M+B na drzwiach i okadzamy domy?

2026-01-05 19:56

[ TEMATY ]

święto Trzech Króli

Epifania

C+M+B

AI

Litery na drzwiach, zapach kadzidła i barwne orszaki, przechodzące ulicami miast i wiosek – tak w wielu miejscach w Polsce wygląda 6 stycznia. O znaczeniu kredy, kadzidła i napisu C+M+B w kontekście uroczystości Objawienia Pańskiego opowiada ks. dr Stanisław Szczepaniec, przewodniczący Archidiecezjalnej Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego i konsultor Komisji Konferencji Episkopatu Polski ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Choć dziś najczęściej mówimy „Trzech Króli”, pierwotnie 6 stycznia Kościół wspominał trzy wydarzenia: pokłon Mędrców, chrzest Jezusa w Jordanie oraz cud w Kanie Galilejskiej. Wszystkie wskazywały na Jezusa jako na obiecanego Mesjasza.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję