Za kłamstwem kryje się nieuczciwość, a w narodzie zło panoszy się nie dlatego, że ludzie są źli, tylko dlatego, że milczą dobrzy i szlachetni – podkreśla abp Józef Michalik.
Ks. Zbigniew Suchy: Żyjemy w świecie wielkiej zawieruchy społeczno-prawno-politycznej. Rzeczywistość zmienia się z dnia na dzień. Najpierw manewry wokół katechezy i szkolnej edukacji zdrowotnej, później próba oszukania społeczeństwa na rzecz przyszłych wyborów – jeszcze nie przebrzmiały echa tej decyzji, a tu minister edukacji oskarża Polaków o nazizm. Jak się w tym wszystkim odnaleźć?
Abp Józef Michalik. Zawsze warto pytać o prawdę. W polskim społeczeństwie niebezpieczeństwo polega głównie na tym, że odchodzimy od podstawowych norm, którymi są prawda, moralność, dobro, piękno. Jesteśmy świadkami dziejowego zuchwalstwa, rugowania wartości chrześcijańskich i demoralizacji najmłodszych. Widzimy ludzi na najwyższych, najbardziej odpowiedzialnych stanowiskach publicznych, którzy odeszli od podstawowych zasad, od troski o prawdę i moralność.
Reklama
Dziś już się nawet nie mówi się o zasadach dobrego wychowania.
Kiedyś, gdy się powiedziało o człowieku, że jest źle wychowany, to była dyskwalifikacja w świecie kultury, polityki, w świecie relacji ludzkich. Dziś udajemy, że nie słyszeliśmy „brudnych” słów albo nie widzieliśmy nienawistnych zachowań. Tragedia polega na tym, że to, co obserwujemy, nie jest faktem incydentalnym, ale jest strukturalnie przygotowane. Słyszymy z ust ministerialnych, że „obowiązkowa lekcja religii lub etyki jest po prostu niedopuszczalna”, za to tzw. edukacja zdrowotna jest konieczna, a przecież zawiera ona elementy, które są zwyczajnym aktem demoralizacji dzieci. Zauważmy też, że promowane zaniżenie poziomu nauczania w szkołach stanowi wielkie zagrożenie dla przyszłości naszej ojczyzny. Cały ten proces, którego częścią jest choćby pomysł rezygnacji z zadawania dzieciom prac domowych, to odbieranie rodzicom możliwości kształtowania zainteresowań i zdolności ich dzieci. Co prawda akcja wprowadzania „edukacji zdrowotnej” dzięki reakcji mądrych ludzi nieco przycichła, ale każdy myślący człowiek doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że to ustępstwo jest tylko pozorne, na czas przedwyborczy. Na szczęście naród, rodzice zaczynają się budzić, zauważają, że jest to fałszywa strategia, która się wdziera do edukacji, i protestują.
Próba desakralizacji naszego życia nie skończy się z wyborami, tylko przybierze nowe formy i będzie się intensyfikować. Ta fala powróci, bo kierują nią mózgi tego i nie tylko tego świata.
Nie tylko tego świata? Nie rozumiem.
Przypomnę rzecz niepopularną. Chrystus jest głosicielem prawdy, a szatan jest głosicielem kłamstwa przez rozkład moralny – przez kłamstwo chce wprowadzić zło i zapanować nad ludźmi. Widać wyraźnie, że to jest strategia ponadnarodowa. Konieczne jest, aby dzisiaj stanąć w obronie wszelkich przejawów sacrum, podjąć troskę o wychowanie oparte na zasadach moralnych, na Dziesięciu przykazaniach Bożych, bo za kłamstwem kryje się nieuczciwość, a w narodzie zło panoszy się nie dlatego, że ludzie są źli, tylko dlatego, że milczą dobrzy i szlachetni.
Reklama
Władza i centra lewicowe bardzo boją się ludzi prawych i szlachetnych, o czym Ksiądz Arcybiskup wspomniał...
Potrzebny jest większy wysiłek promocji dobra, wysiłek szukania i wspierania ludzi, którzy jeszcze poprawnie myślą i mają odwagę bronić zasad moralnych sprawdzonych w ciągu wieków. A takich ludzi myślących, kierujących się zdrowym sumieniem w Polsce i na świecie jest więcej, niż nam się wydaje. Trzeba jednak zauważyć, że bocznymi furtkami są wprowadzane „nowości”, które pod pozorem wolności człowieka przekreślają zasady: nie zabijaj, nie kłam, nie oszukuj przedwyborczymi obietnicami, czyń dobro, unikaj zła, bo to stanowi trwałe fundamenty egzystencji człowieka.
Wiara pozwala nam dokonywać rzeczy, które innym mogą się wydawać niemożliwe i nieskuteczne. Zadaniem ludzi wierzących jest zatem inspirowanie rzeczywistości ziemskiej wymiarem nadprzyrodzoności. To bardzo twórcze zadanie, tu jest miejsce na naszą modlitwę i ofiarę duchową, na nawrócenie tych, którzy walczą z Bogiem i ustanowionym przez Niego porządkiem moralnym.
Władze nie traktują poważnie społeczeństwa, jeśli próbują przekreślać podstawowe prawo rodziny do wychowania dzieci czy prawo do pomocy najsłabszym. Dobro państwa, dobro narodu, a nie dobro ugrupowania czy partii winno być celem ludzi, którym powierzono władzę.
Na rzeczywistość ziemską powierzoną człowiekowi czyha jego nieprzyjaciel, który usiłuje nią zawładnąć. Dosyć wyraźnie mówili o tym filozofowie. Na przykład Ludwig Feuerbach napisał: „Musimy w miejsce miłości Boga uznać miłość człowieka za jedyną prawdziwą religię, miejsce wiary w Boga, krzewić wiarę człowieka w samego siebie, wiarę, że losy ludzkości nie zależą od istoty znajdującej się ponad nią, lecz zależą od niej samej, że jedynym diabłem człowieka jest sam człowiek, ale też jedynym bogiem człowieka jest sam człowiek”. Oto przykład manipulacji naszym myśleniem i sumieniem.
Reklama
Skoro już jesteśmy w świecie manipulacji, chciałbym odnieść się do poważnej publikacji pt. Zgoda. Mimo wielu wyjaśnień, które miały miejsce, jej autorzy wracają do kwestii rzekomej współpracy Księdza Arcybiskupa z SB oraz spotkania z metropolitą Cyrylem i podpisania politycznej, ich zdaniem, deklaracji „Wspólne przesłanie do narodów Polski i Rosji”. Jak to naprawdę było?
Chcę wyraźnie powiedzieć, że nigdy nie byłem współpracownikiem SB. Od kleryckich czasów wiedziałem, jak należy reagować na wszelkie próby współpracy z tego rodzaju urzędami. Wzywany na rozmowy czy nachodzony przez funkcjonariuszy SB w celu wyjaśnienia wymyślonych przez nich zarzutów mówiłem wyraźnie, że żadnych tajemnic nie będę zachowywał i że zarówno księdzu proboszczowi, jak i rektorowi seminarium opowiem o tych spotkaniach. Podczas jednej z takich nieproszonych wizyt tak swoim stanowiskiem zdenerwowałem mojego ówczesnego rozmówcę, że nigdy więcej się nie pokazał.
Gdy po latach zostałem wysłany na studia do Rzymu i musiałem zgłosić się po odbiór paszportu, także przy tej okazji wyraźnie mówiłem, że o paszport zabiegam nie z własnej woli, ale z polecenia przełożonych, i jeśli go nie otrzymam, nie będę miał pretensji do nikogo, a nawet dobrze wypadnę w opinii mojego środowiska. Ciekawa okoliczność, że o tym, iż rzekomo jestem tajnym współpracownikiem, dowiedziałem się dopiero po wielu latach, już jako biskup, od kard. Giovanniego Battisty Re z Kongregacji ds. Biskupów w Rzymie. Zareagowałem stwierdzeniem, że znam swój życiorys i w czasach komunistycznych nie byłem naiwnym człowiekiem, nigdy żadnych prywatnych tajnych spotkań z urzędnikami SB nie odbywałem, zarówno gdy byłem zwykłym księdzem, jak i potem jako profesor seminarium czy rektor Papieskiego Kolegium Polskiego w Rzymie. Byłem też pierwszym biskupem, który na Konferencji Episkopatu Polski zaproponował, żebyśmy się poddali lustracji. Okazało się, że w mojej kartotece nie ma żadnego konkretnego dowodu czy świadectwa o współpracy – była tylko rejestracja w dzienniku podawczym naniesiona tuż po moim wyjeździe do pracy w Stolicy Apostolskiej. Do IPN zwracałem się z prośbą o przyjęcie sprostowania i wycofanie oszczerstwa, ale bezskutecznie.
Ludzie, którzy się tym zainteresowali, próbowali dotrzeć do źródeł tejże rejestracji. Okazało się, że człowiek, który dokonał tego wpisu, nie żyje. Krótko przed odejściem na emeryturę dokonał wpisu prawdopodobnie dla wykazania się sukcesem wobec swoich przełożonych. A że takie praktyki stosowano w owych latach w łomżyńskim biurze, wykazała na podstawie zdobytych dokumentów Teresa Kaczorowska w swojej ostatniej książce Obława augustowska w oczach świadka. Jakim byłem tajnym współpracownikiem, skoro po przyjściu do Gorzowa przez okres blisko 7 lat kilka razy po moich kazaniach UB wybijało mi szyby? O tym, kim byłem i jestem, najlepiej wiedzą ludzie z mojego otoczenia.
A sprawa rozmowy z Cyrylem?
Kościół zawsze szukał okazji do spotkania ze wszystkimi ludźmi w nadziei na rozeznanie prawdy i błędu, zła i dobra. Przewodniczący KEP nie może odrzucić propozycji rozmowy z przewodniczącym bratniego chrześcijańskiego Kościoła. Kiedy zaistniała sytuacja kontaktu z patriarchą Cyrylem, natychmiast pojechałem do Stolicy Apostolskiej, aby skonsultować sprawę z Ojcem Świętym. Zarówno sekretarz stanu kard. Tarcisio Bertone, jak i papież Benedykt XVI stwierdzili, że to godna uwagi inicjatywa i należy ją kontynuować. Także polskie władze z szacunkiem odnosiły się do tej sprawy. Zarówno program spotkania, jak i projekty dokumentów omawiane były i poddawane głosowaniu na sesjach plenarnych całej Konferencji Episkopatu Polski. To nie były porozumienie czy dialog między państwami lub narodami, to był braterski dialog między wyznawcami Kościoła katolickiego i Cerkwią prawosławną w Rosji. Krok ku pojednaniu po strasznych historiach wojennych i niebagatelnych zawiłościach historycznych. Tu chodziło o rozpoczęcie wielkiej sprawy dotyczącej przebaczenia i pojednania między wierzącymi. Szukanie wzajemnego zbliżenia na płaszczyźnie wiary chrześcijańskiej. Warto sięgnąć do tekstu przyjętego wtedy dokumentu i przekonać się, co tam w rzeczywistości zostało powiedziane. Sam Benedykt XVI spontanicznie w czasie modlitwy Anioł Pański wyraził uznanie wobec tego warszawskiego spotkania i wspomniał o nadziei, którą wiąże z tym aktem. Jestem przekonany, że przyjdą jeszcze czasy, iż ludzie dobrej woli docenią rolę nawet tych małych uczciwych kroków na drodze pokoju, pojednania i braterstwa.
Abp Józef Michalik metropolita przemyski (1993 – 2016), przewodniczący KEP (2004-14), wiceprzewodniczący Rady Konferencji Episkopatów Europy (2011-14)
2025-03-11 16:06
Ocena:+15-1Podziel się:
Reklama
Wybrane dla Ciebie
Wyrzucenie Boga z życia społeczeństwa to droga samozagłady
Najświętsza Maryja Panna - Królowa i Matka, Pośredniczka i Strażniczka
Jasna Góra, 3 maja 2013r. Homilia abp. Józefa Michalika wygłoszona podczas Mszy św. w uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski z udziałem Episkopatu.
Najdostojniejsi, Czcigodni Konfratrzy,
Drodzy Czciciele Maryi,
Bracia i Siostry!
Od wielu już lat w uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski wpatrujemy się w niezwykle wymowną scenę umierania Jezusa, właściwie jest to najważniejsza godzina w dziejach ludzkości, kiedy Nowy Adam? Jezus, odradza cały rodzaj ludzki, czyli każdego człowieka wykupuje z niewoli grzechu i szatana. I właśnie w tej godzinie obok krzyża Jezusowego widzimy Jego Matkę i garstkę najwierniejszych przyjaciół. Z apostołów jest tylko Jan.
Na krzyżu Chrystusowego zbawienia rodzi się Kościół. W bólach miłości ofiarnej, mającej owocować aż do końca świata, aż do zmartwychwstania umarłych. Kościół ma według woli Chrystusa przedłużyć Jego działanie w sposób widzialny w świecie. Będzie prześladowany, krzyżowany i odrzucany jak On Sam i jak On będzie zmartwychwstawał. Pan Jezus szuka sposobu, aby z Krzyża, tuż przed swoją śmiercią, resztką osłabionych sił, wyraźnie przekazać Komuś całe swoje zbawcze dzieło. Przekazuje je swojej Matce, Maryi. Jan ?uczeń, którego Jezus miłuje? uosabia ten żywy, rodzący się na krzyżu Kościół i oto wyraźnie słyszy od Pana: Oto Matka twoja, a do Maryi Jezus mówi: Niewiasto, oto syn Twój.
Jan przyjął Maryję do siebie, wziął Ją do swego domu. Odtąd są zawsze razem z apostołami, razem w Wieczerniku oczekują na Zielone Święta i przyjmują Ducha Świętego.
Chrześcijanin i chrześcijaństwo nie może obejść się bez Maryi. To prawda, że jedynym pośrednikiem do Boga jest Jezus Chrystus Boży Syn, ale Jezus to także syn Maryi, bez jej ludzkiego udziału nie zaistniałoby Wcielenie Słowa i nasze zbawienie.
Niezwykle ciekawe i barwne historią ludzi są dzieje Kościoła, szczególnie ujmujące i piękne są karty, w które wpisana jest obecność Maryi w życiu świętych i w wydarzeniach społecznych. Ileż to zwycięstw odniesiono w imię Maryi.
Polacy od zawsze przyjęli Matkę Najświętszą do swoich domów i spraw. I jeśli potrafią być wierni Maryi, na ile potrafią być wierni, odnoszą wielkie duchowe i ziemskie korzyści.
Najstarsza polska pieśń to przecież ?Bogurodzica? i na modlitwie, na Ewangelii i pieśni maryjnej pokolenia Polaków uczyły się kultury współżycia i wrażliwości ducha.
Szczególnie interesująca jest historia tytułu Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Zawdzięczamy ją 80-letniemu pobożnemu jezuicie ks. Giulio Mancinelliemu mistykowi z Neapolu, który 15 sierpnia 1617 roku przeżył objawienie Matki Boskiej. Maryja poleciła mu, aby ogłosił Ją i nazywał Królową Polski. Jezuici przekazali treść objawienia do Polski, a szczególnym szermierzem tytułu był od początku Albrecht Radziwiłł z Nieświeża, wielki kanclerz litewski, a także św. Andrzej Bobola, jezuita, o którym historycy mówią, że był wielkim promotorem kultu Matki Boskiej Królowej Polski, a nawet był autorem ślubów Jana Kazimierza we Lwowie. Objawienia jezuity z Neapolu było szokujące dla samych Polaków, nie chcieli wprost wierzyć w jego prawdziwość. Dopiero w roku 1635 udało się publicznie podać do wiadomości, że Maryja chce być Królową Polski, co wkrótce potwierdziła obroną Jasnej Góry podczas potopu szwedzkiego. Zwycięstwo nad Szwedami było Jej zwycięstwem. Potem już nową wiarygodność uzyskał i o. Kordecki i paulini, i o. Andrzej Bobola, i król Jan Kazimierz wraz z biskupami i ludem, ogłaszający Najświętszą Maryję Pannę Królową Polski.
Narody stają się znane, silne i odważne dzięki odwadze i mądrości przywódców czy królów, ale królowie czerpią swą skuteczność i siłę z narodu, z jego wierności bez podziałów, jego ofiarnej miłości bez oczekiwania wynagrodzeń i przywilejów.
Znane są narody bogate, wykształcone i kulturalne, które zniknęły z dziejów historii, ponieważ w pewnym momencie zabrakło im mocy ducha, zabrakło woli życia etycznego, moralnego. Rozkład i osłabienie przyszło bardzo szybko. To i dla nas wielka lekcja i przestroga.
Polskę dziś nie stać na konkurowanie bogactwami materialnym z innymi narodami. Nie możemy sobie pozwolić także na udział w wyścigu zbrojeń, ale niepokojący jest nasz udział w wojnach niesprawiedliwych i szerzony dziś wyścig za stylem życia bez Boga, bez etyki, bez zasad moralnych naszych konkretnych braci i sióstr, a także naszego państwa nie mającego odwagi w uchwalaniu praw zgodnych z Bożym prawem, z naturą ludzką i dobrem narodu. Niepokoić musi i niepokoi brutalizacja życia publicznego i eliminacja Pana Boga z życia tegoż społeczeństwa. Musi niepokoić brak kultury i agresja, gdziekolwiek widziana, także wśród partii politycznej, która się staje hańbą Ojczyzny. To jest kierunek do nikąd, więcej powiem, to jest droga samozagłady.
Stajemy przed Matką i Królową Polski, próbujmy zatem rozeznać jak wygląda dziś to Królowanie Maryi w Polsce, jak wygląda nasz maryjny naród i jak powinien ocenić oddaną Maryi przez króla Jana Kazimierza Polskę. A przecież śluby królewskie potwierdził cały episkopat, składał je cały ochrzczony, katolicki naród we wszystkich parafiach i wspólnotach.
To był ważny akt, nie tylko formalność i nie tylko zewnętrzny przejaw pobożności. Tu chodziło i chodzi o autentyczny, zobowiązujący akt wiary. Wiary, która ufa Bogu i odwołuje się do pośrednictwa Bożej Rodzicielki, bo taki jest porządek zbawienia w Chrystusie. Wiary, która przeżywa obecność Boga pośród nas, bo Bóg ma prawo do obecności i szacunku w całej naszej rzeczywistości.
Bóg przez Maryję dawał nam wielokrotnie dowody, że ?wziął w opiekę naród cały?, jak śpiewamy w pieśni, i że w zewnętrznych niebezpieczeństwach przeprowadzał nas przez wojny i niewole. To przecież i w ostatnich latach, bez rozlewu krwi, opadały więzy niewoli ateistycznych ideologii. A czyż wybór Jana Pawła II i jego posługa Kościołowi w Polsce i na całym świecie nie jest wyciągnięciem Bożej dłoni nad światem i naszą Ojczyzną? A czy prorokiem nowych czasów nie był Benedykt XVI, demaskujący jawne i ukryte niebezpieczeństwa dyktatury moralnego relatywizmu?
Cały Kościół wdzięczny jest Duchowi Świętemu za wybór Papieża Franciszka. Cały świat z zainteresowaniem przyjął ten wybór, ale trzeba nie tylko szukać oryginalności i sensacji w jego zachowaniach, aby Papieża nie sprowadzić do powierzchowności ?kremówek?. Ten Papież ma wiele do powiedzenia, mówi o roli modlitwy, o godności pracy ludzkiej i przestrzega, że dzisiaj zanika kultura pracy, a szerzy się kultura lenistwa, daje przykład skromności i woła o pomoc dla ubogich, krzywdzonych i nieustannie pomijanych. To nie Kościół na całym świecie dziś gromadzi bogactwa i to nie Kościół krzywdzi biednych ? Kościół im przez wieki pomaga i nawołuje do pomocy.
Przecież dziś na świecie 20% ludzi ma do dyspozycji 80% bogactw całego świata i to nie Kościół eksploatuje bogactwa naturalne narodów Afryki, Azji, Rosji czy obu Ameryk. To systemy oparte na antyewangelizacji egoizmu, zbrojeń i przemocy wzajemnie się straszą i prześcigają w zagrożeniach, a prości ludzie cierpią przez te zbrojenia niedostatek, a nawet głód.
Jakimże absurdem jest dopłacanie do ugorów za nieuprawianie ziemi w naszych krajach, podczas gdy przez to rośnie bezrobocie, a ludzie w Afryce czy w Azji umierają z głodu.
Ale dzisiaj wszystkie antykościelne media wmawiają nam, że głównym tematem przepowiadania Papieża Franciszka jest bogactwo Kościoła; oni wyraźnie chcą w ten sposób Papieżem walczyć z Kościołem.
Kościół w Polsce jest bogaty tradycją, ufnością do Matki Bożej i wiarą, którą trzeba ciągle pogłębiać i ożywiać. Kościół w Polsce jest bogaty ludźmi, którzy klękają przed Bogiem, którzy spowiadają się i pokutują za grzechy, wynagradzają za zło, którego jest tyle w nas samych i na całym świecie.
Bogactwem Kościoła są stowarzyszenia i ruchy katolickie, chociażby to dzisiejsze stowarzyszenie Wspólnota Królowej Pokoju i dzieło tego stowarzyszenia - ołtarz, który ofiarowują do Kazachstanu. Bogactwem Kościoła są świeccy ludzie, zbierający podpisy w obronie życia poczętego czy promujący inicjatywy parlamentarne na rzecz polskiej rodziny. To bogactwo Kościoła, które do nas należy, które powinniśmy nieustannie pomnażać, czyli wspierać.
Bogactwem Kościoła są chorzy i samotnie cierpiący, którzy łączą swe ofiary z krzyżem naszego Pana; to oni czynią owocnym przepowiadanie Ewangelii przez papieży, biskupów i kapłanów. To dzięki nim wdowi grosz składany na ofiarę w kościele owocuje stokrotnie.
Kościół w Polsce jest bogaty inicjatywami świętych kapłanów i ludzi świeckich zjednoczonych ze swymi biskupami i dlatego nawet zewnętrznie udaje się tak wiele dokonać. Przecież to dzięki zaangażowaniu i ofiarności ludzi było możliwe wybudowanie setek kościołów i kaplic w naszych diecezjach. A przecież w każdej parafii, a nawet w każdej katolickiej rodzinie, jest żywa gotowość pomocy biednemu, choremu czy uwikłanemu w słabości duchowe, czy ubóstwo, czy grzech. To jest Bogactwo Kościoła.
Wszyscy wiemy jak kosztowne są dziś nowoczesne środki ewangelizacji, nie stać nas było na sprawne radio katolickie i katolicką telewizję, ale i tu okazało się, że bogactwem Kościoła w Polsce jest lud, prosty, pogardzany często przez potentatów ideologii antykościelnych lud i to dzięki tym ludziom funkcjonują dziś w Polsce radia diecezjalne i zakonne, działa telewizja Trwam i tyle innych dobrych dzieł. Korzystajmy z tych zdobyczy mądrze i odważnie, czytajmy katolickie tygodniki ?Niedziela?, ?Gość Niedzielny?, ?Idziemy? i inne oraz sięgajmy po katolicką książkę. Nie kupujmy wrogo nastawionych do wiary i Kościoła gazet, bo w ten sposób popieramy ich ideologię.
Bogactwem Kościoła i każdego państwa jest naród i trzeba o jego dobro zabiegać. Trzeba troszczyć się o naród i jego dobrobyt, a nie o własne interesy. Interes partii, ugrupowania jest zmienny, przelotny i z reguły okazuje się nietrwały, jeśli nie opiera się na zdrowych zasadach moralnych. Narodom potrzebni są mądrzy i oddani przywódcy, ale prawdziwi przywódcy narodu pierwsi ponoszą ofiary i podejmują wysiłki służby na rzecz całego narodu.
Zanika dziś niestety patriotyzm, miłość Ojczyzny gotowa do poświęceń. Powoli umiera człowiek w człowieku. Wiele jest dziś niepokojących wydarzeń w Polsce, wiele jest zgorszeń, korupcji, kłamstwa i nieprawdy w naszym codziennym życiu, a także w życiu publicznym. Łatwo byłoby dziś stawiać wymagania innym, zwłaszcza osobom życia publicznego, bo łatwo jest zauważyć ich błędy, niedoskonałości czy nieuczciwość innego, ale jakże trudno przychodzi to uznać w sobie samym.
Sługa Boży Kardynał Stefan Wyszyński u kresu życia, kiedy rodziła się ?Solidarność? i dojrzewała kolejna zmiana ustroju przypominał: ?Nie trzeba się oglądać na innych, na tych lub owych, może na polityków, żądać od nich, aby się odmienili. Każdy musi zacząć od siebie? A wtedy, gdy wszyscy będziemy się odradzać i politycy będą musieli się odmienić, czy będą chcieli czy nie. Nie idzie bowiem w tej chwili w Ojczyźnie naszej tylko o zmianę instytucji społecznej, nie idzie tylko o wymianę ludzi, ale idzie przede wszystkim o odnowienie się człowieka. Idzie o to, aby człowiek był nowy, aby nastało nowych ludzi plemię?? (Gniezno, 2 II 1981).
Twórcze perspektywy poprawy sytuacji i moralnego odrodzenia narodu tkwią w nas. W każdym ojcu rodziny, który za mało czasu poświęca swoim dzieciom, w każdej kobiecie, która rezygnuje z wymagań stawianych sobie, aby promieniować dobrocią, miłością w codziennej pracy i chęcią większego poświęcenia kolejnemu dziecku, rodzinie, wnukowi. Nadzieja tkwi w każdym biskupie i kapłanie, który za mało modli się za Kościół i Ojczyznę i będzie się modlił coraz więcej. Warto pamiętać, że największym zagrożeniem wiary jest oziębłość wierzących, są podziały wśród nas. Bardzo, bardzo niebezpieczni są ci pseudoreformatorzy Kościoła wśród zakonników i księży, a także wśród świeckich publicystów czy działaczy, którzy chcą reformować Kościół i biskupów, ale nie siebie. To wobec nich idzie nasza szczególna nieufność, przestroga i upomnienie, ale i troska, bo i oni muszą stać się dziś priorytetem naszej modlitwy i umartwienia.
Kościół ma ciągle w sobie wielki, Boży potencjał. Kościół ma potencjał niezwyciężalny. Ale ludzie Kościoła muszą iść w głąb prawdy i odważnie wyjść z tą prawdą do świata.
Nie udawajmy, że nie widzimy jak ?coraz bardziej agresywny sekularyzm na razie jawnie dąży do wypchnięcia wierzących ze sfery publicznej, ale nie wiadomo, czy ta presja nie zwiększy się w stronę prześladowań idących dalej? Wymogiem współczesności ? i co ważniejsze wolą Bożą jest dziś większy radykalizm i misyjność katolików, jest nowa ewangelizacja, czyli głębsze poznanie i troska o życie Ewangelią oraz jej przekaz. Odnowa i siła Kościoła nie idzie w kierunku liberalizmu albo konserwatyzmu, bo żaden z nich nie pomaga ani nie wzmacnia wiary. Kościół zawsze sięga znacznie głębiej. Odwołuje się do idei bycia uczniem Chrystusa? (por. Ks. T. Jaklewicz, Kościół bardziej ewangeliczny, Gość Niedzielny 21 IV 2013).
Nasza siła tkwi w zjednoczeniu z Chrystusem, w tym, że zauważymy go głodnym, biednym, chorym i w więzieniu, że przebaczymy tym, którzy nam czynią krzywdę i że modlić się będziemy o nawrócenie naszych prześladowców.
Po tę kolejną lekcję przyszliśmy dziś, Drodzy Bracia i Siostry, razem z Maryją pod krzyż Chrystusa, aby tu z Jego ust usłyszeć: ?Oto Matka twoja? i aby wziąć Ją do siebie i z Nią iść bezpiecznie przez całe życie.
Pamiętamy dziś o wszystkich naszych Rodakach w kraju i poza jego granicami. Razem z nimi wołamy z całą nadzieją i z całą wolą służenia: Maryjo, Królowo Polski i Matko nasza, jestem przy Tobie, pamiętam, czuwam. Amen.
W krainie Salento we włoskim regionie Apulia, na wybrzeżu Adriatyku, runął w wyniku sztormu tuż po walentynkach jeden z tamtejszych symboli - skalny Łuk Świętego Andrzeja, nazywany Łukiem Miłości. Było to jedno z najbardziej malowniczych i sugestywnych miejsc w tamtych stronach.
Czy pożyczki pozabankowe to bezpieczny instrument finansowy? Sprawdzamy ustawę antylichwiarską, rolę KNF i technologie weryfikacji. Przeczytaj raport ekspertów MoneyPanda.
Polski rynek usług finansowych przeszedł w ostatniej dekadzie prawdziwą metamorfozę. Jeszcze kilkanaście lat temu sektor pozabankowy kojarzony był z „szarą strefą” i lichwiarskim oprocentowaniem, a konsumenci często obawiali się ukrytych kosztów. Dziś, w dobie cyfryzacji i rygorystycznych regulacji unijnych oraz krajowych, sytuacja wygląda diametralnie inaczej. Sektor fintech stał się integralną częścią ekosystemu gospodarczego, oferując rozwiązania, które pod względem technologicznym nierzadko wyprzedzają tradycyjną bankowość.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.