Z okazji jubileuszu pielgrzymka była o 2 dni dłuższa, ponieważ chętni uczestnicy udali się do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach.
Pierwsi uczestnicy wyruszyli 1 lipca z Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Świebodzinie, więc pielgrzymka połączyła 2 miejsca: diecezjalne sanktuarium z figurą Jezusa Chrystusa i miejsce, skąd na świat wyszła iskra miłosierdzia.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
– Dla mnie to niesamowite przeżycie. Cieszy, że pomysł, który zrodził się wiele lat temu, cały czas przynosi owoce. Jest duży odzew wśród ludzi, którzy wciąż mają potrzebę, by uczestniczyć w takim duchowym wydarzeniu. To ogromna satysfkacja, że mogę dołożyć do tego swoją cegiełkę, że dużo ludzi może w ten sposób pielgrzymować – wieźć swoje intencje, modlić się i rozwijać relację z Bogiem – opowiada organizator Mateusz Łopatko. – To niesamowite uczucie, gdy kończy się pielgrzymka i widać, jak ci wszyscy zadowoleni, szczęśliwi ludzie wjeżdżają na Jasnę Górę. Jest wtedy takie uczucie satysfkacji, że trochę człowiek się do tego przyłożył – dodaje.
Reklama
Pielgrzymów pobłogosławił proboszcz ks. Witold Pietsch. Nawiązał do hasła pielgrzymki: „Uczniowie – misjonarze”. – Wyruszacie z miejsca, gdzie na nas spogląda i patronuje Maryja Królowa Polski i jedziecie na Jasną Górę, a wielu jeszcze dalej – do Krakowa-Łagiewnik. Pielgrzymujcie z Bożym błogosławieństwem i z Jej macierzyńską opieką. Niech Ona ochrania was macierzyńskim płaszczem. To pielgrzymowanie niech pogłębi waszą relację z Bogiem, a także otworzy wasze serca na bliźnich. Na pielgrzymim szlaku będą was spotykać inni ludzie, będą pewnie zachęceni do refleksji i umocnieni w swojej wierze. Miejcie tego świadomość – nie po to, żeby się wywyższać, ale dziękować Bogu za łaskę wiary, którą w czasie pielgrzymowania pragniecie pogłębić – mówił proboszcz parafii NMP Królowej Polski.
Z parafii NMP Królowej Polski w Głogowie wyruszyło 140 pielgrzymów w różnym wieku. Każdy wiózł własne intencje. Jedni traktowali pielgrzymkę jako przeżycie duchowe, inni od strony fizycznej – jako sprawdzenie siebie. Z Głogowa na Jasną Górę do pokonania mieli 340 km, a do Krakowa – ok. 150 km więcej. – Biorę udział już piąty raz. Daje mi to przede wszystkim moc i siłę, wskrzesza we mnie wartości, które od młodych lat były we mnie budowane przez rodziców. Na co dzień pracuję dosyć intensywnie, a wiara i modlitwa, których doświadczam na pielgrzymce, dają mi ukojenie, spokój. Jest czas na Mszę św., czuwania wieczorne, Różaniec czy Koronkę, więc to nie jest tylko rowerowy pęd, ale każdego dnia jest obecna modlitwa w różnych formach – dzieli się Beata Kalinowska-Augustyniak.
– Pielgrzymujemy do Mamy. Dla mnie to jest taka uczta duchowa. Jest czas na przemyślenia swojego życia, na bliższy kontakt z Bogiem. Daje mi to siły na czas do kolejnej pielgrzymki – mówi Stefan Mazik z parafii św. Klemensa z Głogowa, prawdziwy „weteren”, bo jedzie 12. raz, wioząc intencje swojej rodziny i znajomych.
– Za pierwszym razem spodobało mi się to fizyczne wyzwanie, a po drugie – cała atmosfera i otoczka tego wydarzenia, dlatego jadę drugi raz. Jadę, by podziękować za skończony semestr i prosić o dobre wakacje – mówi Dominika z Nowogrodu.
