Reklama

Niedziela Podlaska

Moc w słabości

Pod takim hasłem na pątniczy szlak wyruszyła 36. Piesza Pielgrzymka Drohiczyńska na Jasną Górę. Po niemal dwutygodniowym marszu pielgrzymi 13 sierpnia stanęli przed obliczem Pani Jasnogórskiej.

Niedziela podlaska 34/2026, str. IV

[ TEMATY ]

Pielgrzymka na Jasną Górę

Adam Gołembiecki

Na Jasną Górę jako pierwsza wchodziła grupa sokołowska

Na Jasną Górę jako pierwsza wchodziła grupa sokołowska

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Pod przewodnictwem ks. Michała Siduniaka 672. osoby wędrowały z diecezji drohiczyńskiej do duchowej stolicy Polski. Blisko 2,5 tys. diecezjan łączyło się w sposób duchowy stanowiąc grupę srebrną.

Tradycyjnie już pielgrzymka wyruszyła w czterech grupach: bielsko-katedralnej, łochowskiej, sokołowskiej i węgrowskiej. Przewodnikami byli odpowiednio: ks. Marcin Gołębiewski, ks. Krzysztof Nagórny, ks. Radosław Kalicki oraz ks. Mateusz Roguski. Po raz pierwszy najliczniejszą była grupa bielsko-katedralna – 184 osoby, następnie łochowska – 182, węgrowska – 164 i sokołowska – 142 osoby.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Duchowy pogram tegorocznych rekolekcji w drodze przygotował ks. Robert Grzybowski przy współpracy z ks. Jarosławem Błażejakiem, który był ojcem duchownym pielgrzymki. Program koncentrował się wokół słów „Moc w słabości się doskonali”. Punktem wyjścia była przypowieść o pszenicy i kąkolu. Postać ubogiej wdowy wrzucającej na ofiarę do świątynnej skarbony dwa pieniążki stała się postacią podsumowującą pielgrzymkowe rozważania. Przygotowane treści były głoszone podczas kazań oraz konferencji. Codziennie była sprawowana Msza św. Pątnicy chętnie brali udział w adoracjach Najświętszego Sakramentu, włączali się w codzienne modlitwy, korzystali z sakramentu pokuty i pojednania. Blisko 100 osób w sanktuarium maryjnym w Gidlach podjęło dzieło duchowej adopcji dziecka poczętego.

Reklama

Obecność szesnastu kapłanów, dziewięciu sióstr zakonnych oraz czterech alumnów Wyższego Seminarium Duchownego dopomagała pielgrzymom w duchowych przeżyciach. Wiele osób zaangażowanych w rozmaite służby przyczyniło się do tego, że pielgrzymka miała prawdziwie rodzinny charakter. Wpływ na tego rodzaju poczucie miała bez wątpienia liczna obecność rodziców z małymi dziećmi. Najmłodszy pątnik liczył 4,5 miesiąca. Nie zabrakło także doświadczonych pielgrzymów. Wielu z nich świętował swoje pielgrzymkowe jubileusze. Najstarszy pątnik liczył 76 lat.

Należy również pamiętać o wielu sponsorach i dobrodziejach pielgrzymki. Setki osób przed i w trakcie pielgrzymowania okazywało swe życzliwe serca. Nie sposób zliczyć tych, którzy gościli pątników w swoich domach, przygotowywali posiłki, nie mówiąc o tych którzy wychodzili na trasę, aby pielgrzymów pozdrowić i poprosić o modlitwę.

Zwieńczeniem pielgrzymki były obchody uroczystości Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.

2026-08-18 14:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Na pielgrzymce odnajduję pokój

Na Jasną Górę 11 sierpnia dotarła 35. Piesza Pielgrzymka Diecezji Bielsko-Żywieckiej.

W liturgii na wałach, pod murami sanktuarium, uczestniczyło niemal dwa tysiące osób. Przyszli oni z Andrychowa, Cieszyna, Czechowic-Dziedzic, Hałcnowa, Oświęcimia. W tym gronie znalazło się 80 rowerzystów z Andrychowa. Głównym przewodnikiem był ks. Damian Koryciński. – Podążajmy za naszymi przewodnikami, ale przede wszystkim za Jezusem, otwarci na każdy znak, natchnienie czy słowo Boże, abyśmy mogli wspominać to, czego doświadczyliśmy i co z mocą chcemy wyznawać – apelował podczas Mszy św. bp Roman Pindel. Wśród pieszych pielgrzymów był obecny inicjator tradycji pątniczej w Bielsku-Białej 73-letni ks. Józef Walusiak. – Jestem wdzięczny Bogu, bo jest to prawdopodobnie moja 46. piesza pielgrzymka na Jasną Górę. Najpierw była Warszawa, Kraków, a teraz Bielsko-Biała. Czuję się dobrze tak fizycznie, jak i duchowo. Cieszę się, że mogłem służyć spowiedzią i konferencjami. Nie możemy być tylko w marszu turystycznym, więc mocno popracowałem nad głoszonymi konferencjami. To w końcu rekolekcje w drodze. Żeby być w formie, dużo wcześniej spacerowałem, ok. 10 km dziennie, a do tego był rower, na którym pokonywałem nawet 50 km – podsumował ojciec duchowy ks. Walusiak.
CZYTAJ DALEJ

Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - "Moim powołaniem jest miłość"

Niedziela łódzka 22/2003

[ TEMATY ]

św. Teresa z Lisieux

Adobe Stock

Św. Teresa z Lisieux

Św. Teresa z Lisieux

O św. Teresie od Dzieciątka Jezus i Najświętszego Oblicza, karmelitance z Lisieux we Francji, powstały już opasłe tomy rozpraw teologicznych. W tym skromnym artykule pragnę zachęcić czytelników do przyjaźni z tą wielką świętą końca XIX w., która także dziś może stać się dla wielu ludzi przewodniczką na krętych drogach życia. Może także pomóc w zweryfikowaniu własnego stosunku do Pana Boga, relacji z Nim, Jego obrazu, który nosimy w sobie.

Życie św. Teresy daje się streścić w jednym słowie: miłość. Miłość była jej głównym posłannictwem, treścią i celem jej życia. Według św. Teresy, najważniejsze to wiedzieć, że jest się kochanym, i kochać. Prawda to, jak może się wydawać, banalna, ale aby dojść do takiego wniosku, trzeba w pełni zaakceptować siebie. Św. Teresie wcale nie było łatwo tego dokonać. Miała niesforny charakter. Była bardzo uparta, przewrażliwiona na swoim punkcie i spragniona uznania, łatwo ulegała emocjom. Wiedziała jednak, że tylko Bóg może dokonać w niej uzdrowienia, bo tylko On kocha miłością bez warunków. Dlatego zaufała Mu i pozwoliła się prowadzić, a to zaowocowało wyzwoleniem się od wszelkich trosk o samą siebie i uwierzeniem, że jest kochana taką, jaka jest. Miłość to dla św. Teresy "mała droga", jak zwykło się nazywać jej duchowy system przekonań, "droga zaufania małego dziecka, które bez obawy zasypia w ramionach Ojca". Św. Teresa ufała bowiem w miłość Boga i zdała się całkowicie na Niego. Chciała się stawać "mała" i wiedziała, że Bogu to się podoba, że On kocha jej słabości. Ona wskazała, na przekór panującemu długo i obecnemu często i dziś przekonaniu, że świętość nie jest dostępna jedynie dla wybranych, dla tych, którzy dokonują heroicznych czynów, ale jest w zasięgu wszystkich, nawet najmniejszych dusz kochających Boga i pragnących spełniać Jego wolę. Św. Teresa była przekonana, że to miłosierdzie Boga, a nie religijne zasługi, zaprowadzi ją do nieba. Św. Teresa chciała być aktywna nie w ćwiczeniu się w doskonałości, ale w sprawianiu Bogu przyjemności. Pragnęła robić wszystko nie dla zasług, ale po to, by Jemu było miło i dlatego mówiła: "Dzieci nie pracują, by zdobyć stanowisko, a jeżeli są grzeczne, to dla rozradowania rodziców; również nie trzeba pracować po to, by zostać świętym, ale aby sprawiać radość Panu Bogu". Św. Teresa przekonuje w ten sposób, że najważniejsze to wykonywać wszystko z miłości do Pana Boga. Taki stosunek trzeba mieć przede wszystkim do swoich codziennych obowiązków, które często są trudne, niepozorne i przesiąknięte rutyną. Nie jest jednak ważne, co robimy, ale czy wykonujemy to z miłością. Teresa mówiła, że "Jezus nie interesuje się wielkością naszych czynów ani nawet stopniem ich trudności, co miłością, która nas do nich przynagla". Przykład św. Teresy wskazuje na to, że usilne dążenie do doskonałości i przekonywanie innych, a zwłaszcza samego siebie, o swoich zasługach jest bezcelowe. Nigdy bowiem nie uda się nam dokonać takich czynów, które sprawią, że będziemy w pełni z siebie zadowoleni, jeśli nie przekonamy się, że Bóg nas kocha i akceptuje nasze słabości. Trzeba zgodzić się na swoją małość, bo to pozwoli Bogu działać w nas i przemieniać nasze życie. Św. Teresa chciała być słaba, bo wiedziała, że "moc w słabości się doskonali". Ta wielka święta, Doktor Kościoła, udowodniła, że można patrzeć na Boga jak na czułego, kochającego Ojca. Jednak trwanie w takim przekonaniu nie przyszło jej łatwo. Przeżywała wiele trudności w wierze, nieobce były jej niepokoje i wątpliwości, znała poczucie oddalenia od Boga. Dzięki temu może być nam, ludziom słabym, bardzo bliska. Jest także dowodem na to, że niepowodzenia i trudności są wpisane w życie każdego człowieka, nikt bowiem nie rodzi się święty, ale świętość wypracowuje się przez walkę z samym sobą, współpracę z łaską Bożą, wypełnianie woli Stwórcy. Teresa zrozumiała najgłębszą prawdę o Bogu zawartą w Biblii - że jest On miłością - i dlatego spośród licznych powołań, które odczuwała, wybrała jedno, mówiąc: "Moim powołaniem jest miłość", a w innym miejscu: "W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością".
CZYTAJ DALEJ

“Dziękujemy Boże, że nam go dałeś” - Pogrzeb ks. Wojciecha Draba

2026-10-01 13:33

ks. Łukasz Romańczuk

bp Marek Mendyk

bp Marek Mendyk

W kościele śś. Piotra i Pawła w Kątach Wrocławskich odbył się pogrzeb ks. Wojciecha Draba, kapłana diecezji świdnickiej. Kapłana, który zmarł 21 września w wypadku na motocyklu żegnały tłumy duchownych i wiernych.

Mszy św. pogrzebowej przewodniczył bp Marek Mendyk, biskup diecezji świdnickiej. który już na wstępie podkreślił, że zmarły kapłan był człowiekiem głębokiej wiary, wrażliwości i dyskretnej, cichej służby.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję