Reklama

W wolnej chwili

Ciszej

2026-09-08 14:17

Niedziela Ogólnopolska 37/2026, str. 62

[ TEMATY ]

Do powiedzenia

Grażyna Kołek

Czym jest cisza, a czym samotność?

Czym jest cisza, a czym samotność?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Czy samotność jest zła? Pragnienie, żeby wszyscy gdzieś sobie poszli. Na dzień. Na godzinę. Na kwadrans. Żeby przestali o coś pytać, czegoś chcieć, dobijać się o naszą uwagę, przypominać o koniecznych, a niezałatwionych sprawach... Pragnienie, żeby zrobiło się wreszcie cicho, bo w tej ciszy inaczej brzmią myśli, inaczej bije serce. Stajemy się innymi ludźmi.

Lubię spokój jeziora, gdy siedzę w łódce na jego środku, a nad głową tylko niebo i szum ptasich skrzydeł.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Lubię morski brzeg o świcie, z jaśniejącym horyzontem i falami, które łaszą się do stóp.

Lubię skrzyżowania bocznych dróg, gdy dzień ma się już ku końcowi, a od łąk rozchodzi się zapach letniej nocy.

Lubię wejść do kościoła ot tak sobie, gdzieś w połowie dnia, w drodze do bardzo ważnych spraw. Po prostu usiąść sobie w pustej, a zarazem niepustej przestrzeni, wyzwolić głowę od myśli, a rękę odpiąć od telefonu komórkowego i... tak zostać.

Reklama

Zawsze w takich miejscach moje myśli wędrują ku Bogu. Przestaje na te kilka chwil być ważne to, co na co dzień jest istotą, celem i sensem mojego bycia. Nie potrzebuję słów ani gestów. Wiem, że jestem rozumiana, kochana, ceniona, w jakiś niewysłowiony sposób ważna, zaopiekowana. Chcę ofiarować te dziecięco czyste i radosne uczucia Najwyższemu bez patosu, efekciarstwa i poczucia jakiegoś wybraństwa. Dać się opanować temu słodkiemu uczuciu, że właśnie zawinęło się do portu, azylu, miejsca bezpiecznego. Wtedy wiem, rozumiem i czuję rzeczy, które giną mi zazwyczaj w zgiełku codzienności, które gubię, gdy włącza się moje łakomstwo na życie, ta ukrywana małoduszność, pyszałkowatość i przekonanie o własnej nieomylności. Pojawia się świadomość rzeczy, których nie potrafię nawet nazwać, a bez których żyć nie sposób. Zdaje się, że ten rodzaj modlitwy nazywa się kontemplacyjną.

I ja właśnie w tej sprawie. W kwestii prawa do ciszy i samotności.

Znam i doceniam siłę modlitwy wspólnotowej. Wiem, że sądzi się, iż modlitwa inna niż ta w kościele i pod opieką kapłana jest niegodna uszu Pana. Wiem, że niektórzy są przekonani, iż głośna modlitwa lepiej dociera przed tron Najwyższego. Wiem też, że na wszystko jest miejsce i czas. Dlatego mam prośbę o uszanowanie tych, którzy pragną modlitwy samotnej. W czasie parafialnej doby eucharystycznej kapłan po wielekroć prosił, by z każdej godziny 30 minut przeznaczyć na kontemplację. Ledwie zamknął za sobą drzwi zakrystii, a już ktoś intonował pieśń i modlitwę, tzw. spontaniczną. I tak przez następne pół godziny. Znajomi, którzy w sierpniu przeszli 300 km w pielgrzymce, po wyjściu z Kaplicy Cudownego Obrazu na Jasnej Górze zapowiedzieli, że przyjadą tu jeszcze raz w listopadzie, by się w spokoju pomodlić i poczuć świętość tego miejsca, bo na razie byli świadkami erupcji radości i rabanu, które są dla nich nieznośne (tacy ludzie też bywają, bez urazy).

Reklama

Cisza nie musi być doskwierająca, a samotność nie zawsze jest przekleństwem. Kto uważa, że cisza w kościele jest nietaktem wobec Pana Boga, niech przypomni sobie Jana Pawła II, który potrafił modlitwie kontemplacyjnej poświęcać długie godziny. To świat przyzwyczaja nas do ciągłego ruchu, do gwaru, rejwachu, tumultu, do tego, „że ma być na już, na teraz”. Ludzie zagłuszeni cywilizacją źle znoszą ciszę i osamotnienie. Bycie sam na sam ze sobą bywa trudne, niektórzy twierdzą, że nawet niebezpieczne. A nuż w tej ciszy usłyszy się coś więcej, np. szept Boga... I co wtedy?

Ale bywa też rodzaj samotności, przed którą ośmielam się ostrzec. Chodzi mi o tę modną ostatnio, praktykowaną ponoć w celu lepszego życia, uratowania samego siebie. Jak słyszę i czytam, że w tym celu należy „wyczyścić” życie z innych ludzi, a zostawić tylko tych, którzy coś nam dają, popychają np. w rozwoju, że lepsze życie w pojedynkę niż naprawianie np. małżeństwa, że szukanie miłości na dłużej to strata czasu i skazywanie się na wieczne rozczarowanie, i najgorsze – że lepsza kawka, kocyk i Netflix niż bycie wśród ludzi lub dla ludzi. Słyszę i myślę – oszaleliście!?

Nie odkrywam Ameryki, tylko powtarzam za wieloma mądrzejszymi (znacznie) ode mnie, że samotność jest dla równowagi psychicznej niezbędna, bywa, że ratuje nam duszę, składa ponownie w jedną całość. Tylko trzeba ją reglamentować, pobyć samemu chwilę, dzień czy miesiąc – a potem wracać do życia, do ludzi, do aktywności. Inaczej człowiek pozna starszą siostrę samotności – depresję. „Niedobrze, by człowiek był sam”. Znacie przecież te słowa.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Smycz

W okresie zimowym widywałem ich codziennie ok. 7 rano. Ja szedłem do okna sprawdzić pogodę i temperaturę, a oni, w pewnym oddaleniu, spacerowali. Dokładnie to ona szła nieśpiesznie, zawsze w długim czerwonym płaszczu i białej czapce na głowie, a on biegał zawzięcie i z zapałem jak na jakimś popisie, do upadłego. Ona, jakby to było umówione, co jakiś czas się zatrzymywała i powoli obracając się wokół własnej osi, szukała go wzrokiem gdzieś pośród obmarzłych badyli czy krzewów. Bywało, że nie pojawiał się dosyć długo, aż nagle, pewnie nawoływany, wypadał z niespodziewanej strony gwałtownie jak tabun tatarski, jakby szarżował na pozycje wrogów czy napastników. Robił ogromne koło, bo impet nie pozwalał mu się przy niej zatrzymać, i dopiero przy drugim okrążeniu padał plackiem przed nią i patrzył do góry, szukając w jej wzroku podziwu czy też akceptacji; ogon zaś niemiłosiernie ciął powietrze i bębnił rytmicznie po ziemi. Po chwili znów się podrywał i gnał w sobie tylko wiadomym kierunku. I tak to trwało, codzienny ceremoniał, który krzepił. Nie znałem ich. Mieszkali w bloku naprzeciwko moich okien, ale stał przy innej ulicy, a przestrzeń dzieląca oba budynki była znaczna, niezabudowana jednak i okolona dwoma płotami. Jakież było moje zdziwienie kolejnego poranka, kiedy ten schemat się nie dopełnił. Kobieta ta sama, w tym czerwonym płaszczu i białej czapce ze smyczą w dłoni. Ten sam też rytuał spaceru od prawej do lewej, te same punkty zatrzymania i obrotu i pewnie też nawoływania, a jego samego nie widać. Nigdy nie słyszałem jej głosu ani imienia psa. Stałem uparcie przy oknie, choć czajnik gwizdał z rosnącą przenikliwością, i czekałem, aż się pojawi. Lustrowałem cały teren. Z wysokości kilku pięter to łatwe. I nic. Jednego dnia mogłem go przegapić albo pobiegł za daleko i później wrócił, ale w kolejne poranki było tak samo. Nienaturalnie wyglądały teraz te spacery ze smyczą w dłoni, ale bez psa, aż smutno się robiło od tego widoku.
CZYTAJ DALEJ

Cześć oddawana aniołom spływa na Boga, bo ich blask świadczy o wielkości Tego, który ich stworzył

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Agata Kowalska

Wizja Daniela otwiera przed nami salę tronową nieba i czyni to językiem sądu: „Postawiono trony, a Przedwieczny zajął miejsce… Sąd zasiadł i otwarto księgi”. Cała sceneria jest procesowa, trybunał, akta, wyrok. Tysiąc tysięcy służy Przedwiecznemu, a „dziesięć tysięcy po dziesięć tysięcy” stoi przed Nim. Liturgia dzisiejszego święta czyta te zastępy jako świat aniołów, niezliczoną służbę nieba, o której człowiek wie mało, a której istnienie Pismo poświadcza od pierwszych do ostatnich kart. W nocnych widzeniach przybywa „jakby Syn Człowieczy” na obłokach nieba. Obłok jest w Biblii wehikułem teofanii. Ktokolwiek przybywa na obłokach, przybywa po Bożemu. Zagadkowa postać Danielowej wizji otrzymuje od Przedwiecznego „panowanie, chwałę i władzę królewską”, a Jego panowanie „nie przeminie” i królestwo „nie ulegnie zagładzie”. Jezus weźmie ten tytuł, Syn Człowieczy, jako swoje najczęstsze samookreślenie. Przed Sanhedrynem zacytuje tę właśnie wizję jako odpowiedź na pytanie o swoją tożsamość (por. Mt 26,64). Trybunał uzna to za bluźnierstwo, bo doskonale zrozumie, do czego rości sobie prawo Oskarżony. W święto Archaniołów ta perykopa ustawia proporcje. Michał, „któż jak Bóg”, wódz zastępów, Gabriel, „mąż Boży”, posłaniec zwiastowania, Rafał, „Bóg uzdrawia”, towarzysz drogi Tobiasza. To trzej wymienieni z imienia słudzy tej samej sali tronowej. Aniołowie w Piśmie nigdy nie zatrzymują uwagi na sobie. Każdy z nich jest ruchem od Boga ku człowiekowi albo od człowieka ku Bogu. Kult aniołów, którego Kościół strzeże od wieków przed wynaturzeniami (por. Kol 2,18), jest w istocie kultem Boga, „któremu służą aniołowie”.
CZYTAJ DALEJ

Nowy rok formacji duchowej i intelektualnej

2026-09-29 15:29

Ks. Wojciech Kania/Niedziela

Wyższe Seminarium Duchowne w Sandomierzu rozpoczęło 207. rok swojej działalności akademickiej i formacyjnej.

Inauguracja zgromadziła alumnów, ich wychowawców i wykładowców, a także zaproszonych gości. Pierwszą i najważniejszą częścią uroczystości była wspólna modlitwa podczas Mszy świętej, której przewodniczył biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz. Eucharystię sprawowano w seminaryjnym kościele pw. św. Michała Archanioła. Wraz z ordynariuszem diecezji przy ołtarzu modlili się biskup pomocniczy senior Edward Frankowski, rektor Wyższego Seminarium Duchownego ks. Michał Powęska, księża profesorowie i proboszczowie oraz przedstawiciele seminariów duchownych z sąsiednich diecezji.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję