Minął rok od wypadku w chilijskiej kopalni, w której pod ziemią uwięzionych zostało 33 górników. Późniejszej akcji ratunkowej kibicował cały świat. W rocznicę wypadku w sanktuarium Matki Bożej w Atakamie odprawiono dziękczynne nabożeństwo. W Eucharystii uczestniczyli: prezydent Chile z małżonką oraz część górników i ekipy ratunkowej, która wyciągnęła ich spod ziemi. Pozostali nie zjawili się na uroczystości, protestując w związku z tym, że rząd nie wyciągnął z katastrofy wniosków i nie poprawił bezpieczeństwa w kopalniach.
Przy okazji wskazano też na smutny los części uratowanych górników. Większości szybko skończyły się pieniądze, które każdemu z uratowanych przekazał chilijski ekscentryczny milioner Leonardo Farkas. Bogacz ofiarował każdemu 5 mln chilijskich peso oraz motocykl. Blisko połowa żyła za te pieniądze kilka miesięcy, a teraz górnicy, jako bezrobotni, pozostają bez środków do życia. Tylko 4 wróciło do zawodu, kilku żyje z odczytów i pogadanek na temat wypadku, 3 sprzedaje na ulicznych kramach warzywa i owoce. 31 górników wniosło sprawę do sądu, zarzucając właścicielom złe zabezpieczenie kopalni i żądając odszkodowania.
„Od dzieciństwa nad wszystko kochałam kraj” – zapisała w pamiętniku przyszła nauczycielka wiary i patriotyzmu.
O Marcelinie Darowskiej można powiedzieć wiele, ale jedno nie ulega wątpliwości: nie była osobą z przypadku. O jej wielkości świadczą słowa Henryka Sienkiewicza, który w liście do Darowskiej napisał: „Siejba Twoja, Najprzewielebniejsza Matko, była Bożą siejbą, świadczą te głosy czci i wdzięczności płynące ku Tobie ze wszystkich krańców naszej poszarpanej ziemi. W ślad za głosami idą serca dzieci i kobiet polskich. Nauczyłaś je miłować Boga i kraj ojczysty, czcić wszystko, co wielkie, szlachetne a nieszczęśliwe, więc wielki a nieszczęśliwy naród ocenił i uczcił Ciebie. Pozwól i mojej głowie pochylić się przed Twą zasługą i złożyć Ci należny hołd”. Choć Darowska miała tak wielkie zasługi dla ojczyzny i Kościoła, to nadal jest osobą mało znaną, co warto zmienić.
Litery na drzwiach, zapach kadzidła i barwne orszaki, przechodzące ulicami miast i wiosek – tak w wielu miejscach w Polsce wygląda 6 stycznia. O znaczeniu kredy, kadzidła i napisu C+M+B w kontekście uroczystości Objawienia Pańskiego opowiada ks. dr Stanisław Szczepaniec, przewodniczący Archidiecezjalnej Komisji ds. Liturgii i Duszpasterstwa Liturgicznego i konsultor Komisji Konferencji Episkopatu Polski ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.
Choć dziś najczęściej mówimy „Trzech Króli”, pierwotnie 6 stycznia Kościół wspominał trzy wydarzenia: pokłon Mędrców, chrzest Jezusa w Jordanie oraz cud w Kanie Galilejskiej. Wszystkie wskazywały na Jezusa jako na obiecanego Mesjasza.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.